Dostałam życzenia tradycyjne – zdrowia, pomyślności,
Ale prócz tego coś tyczące gości,
A właściwie jednego, nader kumatego,
Zaradnego, obowiązkowo na desce jeżdżącego,
By umiał sam załatwić wszelkie formalności.
Ważne, żeby nie trzeba było mu matkować,
Którego na wagę złota są słowa,
Który nie wzdycha do idolek z netu,
Niezależnie jaką może to dawać podnietę,
I wcale nie musi na co dzień wędkować.
Mężczyzna, z którym mam się związać
Nie może bać się życiowych zobowiązań,
Zarówno tych krótkoterminowych jak i stałych,
Chociaż to pewnie wzbudza lęk niemały,
Zwłaszcza że się właśnie interes pogrąża...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

"Kiedy skończył się już dzionek,
OdpowiedzUsuńnie spodziewasz się życzonek
wtedy Kamiś zaskakuje
i najlepszego Ci winszuje."
mimo, że życzenia te nie są limerykiem,
to chętnie zostałem ich pośrednikiem,
gdyż wiadomości okraszone rymami,
są zawsze najlepszymi życzeniami,
i to jest tutaj pewnikiem!