21 maj 2009

zarażony...

Owa powszechna ostatnio lirykomania,
o każdej porze dnia polarnego mnie dogania,
tak więc, chcąc nie chcąc, tworzę wiersze
(miejcie na uwadze, że to moje pierwsze),
gdyż przy całodobowym słońcu nie ma spania!

1 komentarz:

  1. na jednej z ostatnich prywatek Byrona
    Goethe chciał Blake`a w kuchni przekonać
    że lepszy Weltschmerz i życie z flegmą
    bo piękne rzeczy szybko zbledną
    a prawda wyższa jest urojona


    jak widać można pisać rymy
    bez oczywistych skutków przyczyny
    słowem po tyłku bić inne słowo
    może bez sensu ale z głową
    kto się połapie? - zobaczymy :-)

    OdpowiedzUsuń