18 maj 2009

roztopy

W pobliżu śniegu nie ma już,
a deska bez śniegu - ani rusz.
Wpadła więc na pomysł Ania,
że się zacznie tenisomiania.
A zatem gdy brak sportu doskwiera,
bierzemy sparingpartnera,
na korcie go ustawiamy
i rakietą naparzamy ;)
Oprócz tego bladym świtem
są rozrywki rozmaite.
Po wczesnym wstawaniu na deskę w bojach zaprawieni,
wydłużamy dobę, jak tylko możemy.
Najlepsza na basen jest godzina szósta,
ale jak się okazuje - niecka basenu wcale nie jest pusta.
Wiele osób bowiem również tak uważa,
lecz Ania się tłokiem na torze nie zraża.
Przepływa więc długości czterdzieści,
czasowo się już więcej nie zmieści.
Lecz o desce nie zapominamy,
wciąż za numer jeden ja uważamy.
Wiec gdy nastanie Boże Ciało,
a nam przecież wciąż śmigania jest mało,
nieważne, że to czerwiec jest przecie,
pojedziemy z deską szukać śniegu na świecie.

1 komentarz:

  1. w lato, jak kiedys powiedzial tato
    od deski lepszy jest wentylator
    deska za dluga i nieco smieszna
    a jazda bokiem jest niedorzeczna
    istnieja liczne dowody na to

    od maja zatem,no...czyli latem
    gdy kalesony nie rzadza swiatem
    nie trzeba deski na sile lubic
    mozna po prostu gdzies ja zagubic
    lub w bierki przegrac ze starszym bratem

    a kiedy sierpien zastapi wrzesien
    co czesto znane jest jako jesien
    trzeba w internet wpisac mono
    i dziwnych ludzi poszerzyc grono
    czy jest sie panna czy kolesiem :-)


    no... tak przynajmniej wiesc gminna niesie... :-)

    OdpowiedzUsuń