5 maj 2009

MONO

Pewien jednoślad z miasta stołecznego
miał zamiłowanie do śmigania ekstremalnego.
Pojechał kretem na alpejską górę,
a tam zastał śnieżną wichurę.
Tak więc z powodu wyciągu zamkniętego
udał się do baru piwnego.
W barze zrzedła mu mina,
dopóki nie spotkał kolegi pingwina.
Jakież było jego wieczorem zdziwienie,
gdy mimo braku słońca odkrył na twarzy dziwne zaczerwienienie.
Przyszła do niego lasek banda
i oświeciła go – to miś panda!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz